Polska przegrywa z Ukrainą 0:2 w meczu towarzyskim na Tarczyński Arena we Wrocławiu. Janowi Urbanowi przedłuża się oczekiwanie na kolejną wygraną jako selekcjoner „biało-czerwonych”. Po klęsce ze Szwecją trwamy w niemocy, ale nie to martwi najbardziej. Sparing wprowadza nas w olbrzymi niepokój, ponieważ ciężko o znalezienie jakichkolwiek mocnych plusów po tym spotkaniu. Minusów jest zdecydowanie więcej.
Rotacja
Polska wyszła na mecz z Ukrainą praktycznie na galowo. Zabrakło Jana Bednarka i Jakuba Kamińskiego z jedenastki jaką moglibyśmy wymieniać w ciemno. Znów patrzeliśmy na skład i mogliśmy wyobrażać sobie jak będzie wyglądała gra polskiej reprezentacji. Rodziły się w głowach po raz kolejny liczne akcje ofensywne podopiecznych Jana Urbana, które spowodują entuzjam w niedzielny wczesny wieczór. Gwizdy rozlegały się po stadionie we Wrocławiu po obydwóch połowach. Kibice opuszczali obiekt jeszcze przed zakończeniem meczu. Nie tego spodziewaliśmy się po występie podstawowych graczy drużyny narodowej.
Mecz towarzyski musiał zamienić się w eksperymenty, o których wiedzieliśmy. Czekaliśmy na nie, bo po to był ten mecz. Pozostają tylko wspomnienia z planów, aby ten mecz miał nas przygotowywać do Mundialu. Swoją drogą należy dodać, że nam ta impreza po prostu się nie należy.
Na drugą połowę wybiegło aż pięciu nowych zawodników, a dwóch z nich debiutowało w narodowych barwach. Mateusz Żukowski i Oskar Wójcik rozpoczęli swoją przygodę w bardzo niesprzyjającym momencie, ponieważ Ukraina prowadziła do przerwy 2:0. Norbert Wojtuszek i Kacper Potulski dostali pierwsze minuty jako reprezentanci Polski, więc możemy powiedzieć, że mamy pierwszy mały plus tego meczu. Szkoda, że debiutanci zostali wrzuceni na tak nieznaną nikomu wodę. Końcowe zestawienia Jana Urbana nie przypominało niczego co wyglądało na przemyślany plan. Każda z dziewięciu zmian rozbijała jeszcze bardziej boiskową niemoc piłkarzy poruszających się po murawie.
SKŁAD 🆕
Tak zagramy z Ukrainą!
__#POLUKR 🇵🇱🇺🇦 pic.twitter.com/jgjMeCNXFF— Łączy nas piłka (@LaczyNasPilka) May 31, 2026
Brak zrozumienia
Polska reprezentacja ma wielki potencjał po lewej stronie. Wydaje się, że połączenie Oskara Pietuszewskiego i Nicoli Zalewskiego powinno rozrywać obronę rywali. Robert Lewandowski powinien oczekiwać serwisu od jednego i drugiego zawodnika. Jednak rzeczywistość obrazuje się w ciemnych barwach. Dwaj młodzi piłkarze nie przedstawili nam choćby odrobiny współpracy, która mogłaby przekuć się w okazje bramkowe. Jan Urban nie potrafi rozrysować tym chłopakom najprostszego planu jaki można obrać?
Nie musimy być nie wiadomo jakimi taktykami, abyśmy liczyli ilość akcji rozgrywanych wspólnie przez tę dwójkę. Jednak oni nie obiegają się wzajemnie i nie wyrażają chęci grania. Ten brak zrozumienia jest brzemienny w skutkach, bo w ten sposób maleją szanse na grę zespołową i opieramy się na indywidualnych rajdach. Gracz Atalanty Bergamo nie będzie miał tyle farta co w Sztokholmie w każdym meczu reprezentacji.
Tegoroczny maturzysta został wypuszczony długą piłką w bój. Nawet gdyby opanował futbolówkę zawodnik FC Porto to Nicola Zalewski tylko truchtał w kierunku osamotnionego partnera. To obrazuje całą współpracę między tymi graczami…
Jan Urban podszedł odważnie do planu naszych ostatnich spotkań o mistrzostwa świata, gdy Piotr Zieliński i Sebastian Szymański tworzyli duet środkowych pomocników. Czuliśmy, że piłka jest rozrzucana na boki i tą dwójką kontrolujemy wydarzenia boiskowe. Znów musimy zadać sobie pytanie po co jest nam mecz towarzyski?
Skoro testujemy różne rozwiązania dlaczego od pierwszych minut wyszli obaj gracze, ale w innym ustawieniu? Selekcjoner wspomniał po meczu na konferencji prasowej, że może kogoś zabraknąć we wrześniu. Ciężko nie zgodzić się z 64-latkiem, lecz czy to jest powód, aby zaburzać środkową linię reprezentacji Polski?
Jakub Piotrowski zawinił przy pierwszej bramce, ale jego występ możemy zaliczyć do udanych. Jednak przesunięcie wyżej gracza Stade Rennais względem podopiecznego Kosty Runjaicia zabiło naszą prawą flankę. Tam nie istnieliśmy w ataku, bo Arkadiusz Pyrka nie szarżował w pojedynkę przez ukraińskie zasieki.

Ciągłość
Polska pod wodzą Jana Urbana ma cechę charakteru, która nie sprzyja niczemu dobremu. Widzimy pewną ciągłość, której nie chcielibyśmy dostrzegać. Nie chcemy już rozmawiać o kreatywnym środku pola, ani o naszych niewykorzystanych sytuacjach. Mecz z Ukrainą nie namalował nam grupy ludzi, która potrafi być konkretna na murawie. Przez pierwsze 45 minut mieliśmy jedną dogodną możliwość zdobycia gola, ale w portugalskim starciu lepszy okazał się bramkarz Benfiki Lizbona. Znów zostaliśmy skarceni zamiast udokumentować naszą przewagę wizualną. Tak było z Albanią i Szwecją. Mijają trzy miesiące i sytuacja powtarza się. Czy my jesteśmy w stanie wyeliminować ten problem?
Narzekaliśmy na grę naszych skrzydeł, które zamiast fruwać próbują wybić się do lotu. Kolejnym ciągłym elementem w naszej grze są strzały z dystansu. Piotr Zieliński nie będzie pokonywał bramkarzy jak uczynił w półfinale baraży raz za razem. Oglądaliśmy na Tarczyński Arena próby z daleka, ale piłka nie spotkała się ze sznurkami od wewnątrz bramki. To jest ciągły widok, bo probował i Sebastian Szymański. Zatem szukamy trudnych rozwiązań, gdy rywal udowodnił nam, że bramki da się zdobywać zdecydowanie prościej.
Jaki był plan na ten mecz?
Polska rozegrała sparing z Ukrainą, lecz domyślenie się planu na to spotkanie wręcz mija się z celem. Ustaliliśmy, że nie funkcjonowaliśmy jako zespół w ataku. Mieliśmy wyrwę w centrum pola z bardzo prostej przyczyny. Zbiegał do linii obrony Piotr Zieliński, który miał dyrygować naszą grą. Mistrz Włoch próbował coś tworzyć, ale minimalizm kolegów hamował środkowego pomocnika. Niższe zejście 32-latka nie przekształcało się w szersze ustawienie Jakuba Kiwiora lub Przemysława Wiśniewskiego. Nie zwiększaliśmy sobie opcji w bocznych strefach. Niestety, ale Ukraina pokazał nam jak można składnie wymieniać podania z pierwszej piłki na małym odcinku. U nas tego brakowało, a nie mamy w kadrze gorszych zawodników od naszego rywala.
Zmiany zaburzały jakikolwiek rytm gry reprezentacji Polski. Mateusz Żukowski, który uwielbia przestrzeń, zjawił się na boisku, gdy Ukraina czekała na nas na własnej połowie. Przecież zeszli nasi liderzy jeśli chodzi o wytwarzanie sytuacji dla partnerów. Nikt nie spodziewał się, że duet Jakub Piotrowski i Bartosz Kapustka rozerwie ukraiński mur. Zawodnik Legii Warszawa popisał się zagraniem głową, które podsumowało grę tego gracza.
Ostatnie 30 minut wiąże się z okresem meczu, gdy tylko Jakub Kamiński mógł rozhulać ataki „biało-czerwonych”. Na placu gry panował chaos, którego nikt nie był w stanie okiełznać. Ta drużyna wyglądała jakby widziała się po raz pierwszy na boisku, co niestety może być prawdą.
Jaki plan na ten mecz przygotował Jan Urban? Czego wymagał od swoich zawodników? Przykre jest, że usłyszeliśmy lekko wymijającą odpowiedź na pytanie dotyczące rozwiązania zagadek. Selekcjoner nie przyznał się czy dostał rozwiazanie łamigłówek jakie rodziły się przed startem tego sparingu. Czy poznamy kurs jaki obraliśmy za 64-latkiem?
Debiutanci
Oczekiwaliśmy debiutów przy okazji ostatniego zgrupowania w tym sezonie. Plusem jest ich występ, ale czy nie można było ich wkomponować w inny sposób? Jedynie Oskar Wójcik został rozsądnie wprowadzony na murawę, ponieważ był otoczony wsparciem Jakuba Kiwiora i Tomasza Kędziory. Musieliśmy gonić, więc ciężko o ocenę gracza Cracovii.
Przez prawie 20 minut podziwialiśmy dwie nowe twarze w narodowych barwach, ponieważ za gracza FC Porto wszedł Kacper Potulski. Czy nie można było lepiej rozporządzić tymi zmianami, aby przygotować się pod ewentualne potrzeby w przyszłości. Trio, które kończyło tę potyczkę prawdopodobnie nie rozegra ze sobą ani jednego meczu o stawkę.
Karol Czubak potrafi grać głową i odnaleźć się w polu karnym. Wiemy o tym my i wie o tym Jan Urban. Jednak napastnik Motoru Lublin obserwował z ławki mecz z Ukrainą. Druga strzelba PKO BP Ekstraklasy odpowiadała swoim stylem to do czego zaprosił nas Andrea Maldera. Jednak wybór padł na drugiego strzelca 2.Budnesligi, który nie miał jak wykazać swojego potencjału.
Norbert Wojtuszek znany jest ze swojej zadziorności, lecz pamiętamy, że Adrian Siemieniec buduje swą ekipę w systemie z czterema defensorami. Nie możemy wymagać od debiutanta szaleństwa z racji wypracowanych innych automatyzmów w klubie. Na boisku był już taki misz masz, że każdy z nowych członków reprezentacji Polski miał piekielnie trudne zadanie.
Mateusz Żukowski debiutuje w reprezentacji Polski!@TeamORLEN @GrupaORLEN #PostSponsorowany
__
46′ #POLUKR 0:2 🇵🇱🇺🇦 pic.twitter.com/rBdHyVTWK6— Łączy nas piłka (@LaczyNasPilka) May 31, 2026
Trenerzy
Polska miała dziś na ławce trenerskiej człowieka, którego nie czytało się jak otwatej książki. Jan Urban był bardzo delikatny w swojej gestykulacji. Możemy powiedzieć, że był na tym meczu, ale nie przeżywał go intensywnie. To też smuci, ponieważ to może świadczyć o niezbyt dużych wymaganiach selekcjonera. Nie było krzyków lub wskazówek, które miałyby coś zmodyfikować na lepsze.
Andrea Maldera prowadził Ukrainę po raz pierwszy. Tłumaczył się polski selekcjoner, że nie był zaskoczony postawą rywala. Piłkarze włoskiego szkoleniowca chcieli się pokazać i wzbudzić zaufanie – zaznaczał Jan Urban. Włoch reagował żywiołowo przez swoje pierwsze 90 minut w nowej roli i wskrzesił pozytywnego ducha u naszych wschodnich sąsiadów.
U nas nikt nie chciał się pokazać? Nikomu nie zależy na udowodnieniu całemu narodowi swojej wartości w reprezentacji Polski? Przed Janem Urbanem stoi wyzwanie nie tylko piłkarskie, ale i mentalne. Mecz Polska vs.Nigeria nie powie nam zbyt wiele, lecz nowy sezon wypunktuje pracę 64-latka.